Szkoła nie do nauki?

Szkoła Podstawowa nr 4 w Zawierciu posiada ponad 100-letnie tradycje edukacyjne, jednak… Był okres, kiedy szkołą była tylko z nazwy. Uczyła, ale wyłącznie wybranych – reszta była wykorzystywana do czegoś innego. 

Wprowadzenie

Tekst dotyczy historii Szkoły Podstawowej nr 4 im. Mikołaja Kopernika, która mieści się przy obecnej ul. Powstańców Śląskich 18 w Zawierciu.  Jest ujęciem problemowym, skupia się na historii szkoły do 1945 r. W tym okresie szkoła mierzyła się z rozmaitymi problemami, innymi na początku działalności i innymi podczas wojny. Okazuje się, że w minionych latach uczenie się nie było jedynym obowiązkiem uczniów. 

Podstawowym źródłem informacji w tekście jest wydana przez szkołę publikacja pt. “Z pożółkłych kart historii Czwórki…”. Niniejszy tekst skład się z dwóch części: I Przed powstaniem szkoły i II Wojenne losy “czwórki”, które opisują sytuacje z jakimi mierzyła się szkoła. 

W 1939 r. miałam być uczennicą V klasy. Niestety! Szybko okazało się, że moją szkołę tzn. nr 4 zajęli Niemcy dla swoich dzieci. Szkoła była stosunkowo nowa, ładna, z dużymi salami o wysokich oknach. Miała bardzo ładną salę gimnastyczną. (…) – Z pożółkłych kart historii Czwórki…”, s. 16.

I – “Czwórka” w początkach swojej działalności 

Szkoła “szklarska”, bo tak ją potocznie nazywali jeszcze do niedawnych czasów, swoje istnienie zawdzięcza Hucie Szkła w Zawierciu. Początki powstania huty (a raczej małej manufaktury) datujemy przed 1880 rokiem. Przez kilka lat fabryka przechodziła z rąk do rąk, by w 1883 r. zakupiła ją znana firma z Czech i Moraw “S. Reich i Spółka”. 

Nowi właściciele, świadomi dobrego zakupu, zaczęli inwestować w rozbudowę zakładu. Dnia 3 lipca 1900 została przemianowana na “Towarzystwo Akcyjne Huty Szkła w Zawierciu”. Właściwie to powstanie tego zakładu przyczyniło się do budowy zakładowej szkoły – Jadwiga i Sławomir Gębka, “Drzewiej” [W:] “Z pożółkłych kart historii Czwórki…”, s.73. 

W owych czasach przełomu XIX i XX wieku Zawiercie stawało popularnym miejscem, co zawdzięcza w główniej mierze działającym w miejscowości zakładom pracy. Sytuacja wywoływała konsekwencje nie tylko gospodarcze, ale też społeczne. Podczas dekady 1890-1900 ludność miasta zwiększyła się ponad 6-krotnie, wszystko było spowodowane potrzebą pracy, robotnicy przybywali do miasta wraz z całymi rodzinami. Miejscowość przyciągała do siebie możliwościami zarobkowymi, dużymi pracodawcami były zakłady bawełniane TAZ, Fabryka Erbego, czy Firma Huldczyńskiego. Należy jednak zaznaczyć, że wraz ze zmianą liczby ludności Zawiercie znalazło się w nowej rzeczywistości, niezbędne stało się zaspokojenie potrzeb mieszkańców. 

Fabryka Reich w 1910 była trzecim, co do wielkości zatrudnienia zakładem w Zawierciu spośród 17 istniejących w tym czasie i zatrudniała około 700 osób. Tragiczna wręcz sytuacja mieszkaniowa sprawiła, że wybudowano osiedle robotnicze przy ul. Pileckiej [ obecnie ulica jest to ul. Powstańców Śląskich i ul. Paderewskiego – red.].

Nie lepiej wyglądał poziom umiejących czytać i pisać, a ci co nawet by się chcieli uczyć, nie mieli gdzie lub nie było ich stać na prywatne szkoły. Dlatego też w pobliżu osiedla robotniczego przy ul. Pileckiej w 1912 roku, rozpoczęto budowę nowej zakładowej szkoły – Jadwiga i Sławomir Gębka, “Drzewiej” [W:] “Z pożółkłych kart historii Czwórki…”, s.73. 

Nie była to pierwsza szkoła fabryczna w mieście, nie była nawet pierwszą założoną przez Fabrykę Reich, gdyż ok. 1902 r. przy ul. Towarowej w Zawierciu działała 1-klasowa ogólna szkoła huty. Jej dyrektorem był Teodor Mioduszewski – “Zawiercie Studium Monograficzne”, s. 358 

Parę lat później, dzięki staraniom polskich robotników została utworzona dwuklasowa szkoła fabryczna. Powstała po 1905 r. w trzech pomieszczeniach wynajętych przez firmę na ul. Towarowej. O placówce wiadomo niewiele, poza tym, że była przeznczona dla dzieci pracowników huty. Nie jest znana data zakończenia działalności czy stan liczbowy przyjętych uczniów – dostępne informacje wskazują na to, że była przepełniona. Z tego powodu kolejne kroki były kwestią czasu. 

Źródła podają, że w 1912 r. obok kolonii domków fabrycznych wybudowano piętrowy budynek przeznaczony dla dwuklasowej szkoły fabrycznej. Do użytku oddano go w 1913 r, przecież budowa tej porządnej, bogatej jak na owe czasy i sumiennie zbudowanej szkoły nie mogła trwać krócej niż rok – “Z pożółkłych kart historii Czwórki…”, ss 11-12. 

Szkoła długo “nie popracowała”, gdyż w 1914 r. wybuchła I wojna światowa. Niemcy postanowili wykorzystać nowy budynek szkolny i zamienili go w szpital. Nie był to jedyny moment w jej dziejach, kiedy “Czwórka” zajmowała się ochroną życia. Budynek szkoły ponownie pełnił funkcje szpitala w październiku 1920 r. W owym czasie placówka była pełna uczniów, których naukę należało zorganizować. Zdecydowano się wówczas na podjęcie działań: 

W godzinach poobiednich 5 klasy uczyły się w gmachu seminarium nauczycielskiego, a reszta w gimnazjum męskim i żeńskim – tamże. 

Szkoła Podstawowa nr 4 w Zawierciu może się pochwalić odgrywaniem ważnej roli w historii edukacji młodego państwa polskiego. Związek Nauczycielstwa Polskiego obył w placówce pierwsze spotkanie 14 grudnia 1918 r. 

W okresie międzywojennym rolą szkół była nie do przeceniania. Nie tylko zapewniały one edukacje w polskich duchu, ale też walczyły z analfabetyzmem, z tego powodu były przepełnione. Skalę tego problemu ok. 1920 r. najlepiej wskazują liczby. W Zawierciu w trzech szkołach powszechnych oraz jednej prywatnej uczyło się ponad 5 tys. Dzieci. Natomiast miejsce było tylko dla 3,5 tys. z nich. 

Nic więc dziwnego, że Dozór Szkolny wystąpił o dokonanie robót remontowych i przeróbek w Szkołach nr 2 i nr 4, a to w celu uzyskania dodatkowych pomieszczeń na klasy i mieszkania dla nauczycieli (…). Sprawa zaangażowania nowych nauczycieli nie wyglądała zachęcająco, a to ze względu na kompletny brak mieszkań. Ci, którzy przyjeżdżali, by zbadać warunki, już nigdy więcej nie wracali – “Z pożółkłych kart historii Czwórki…”, s. 12, 74. 

Problem przepełnienia szkół próbowano rozwiązać, zastanawiano się, ile dodatkowych kompletów (po 50 uczniów każdy) szkoły powszechne muszą przyjąć, aby zagwarantować naukę każdemu dziecku.  

Jeśli szkoła nr 2 i nr 4 przyjmie dodatkowe 14 kompletów, to brakujące 10 kompletów przypadałoby wówczas na Szkołę nr 1 i szkołę prywatną “Fabryk Huldczyńskiego” (…). Podobnie musiałaby wyglądać sprawa nauczycieli – w Zawierciu zatrudnionych było (na dzień 18 maja 1921 r.) 54 nauczycieli, nadal brakowało 21 nauczycieli – tamże. 

Przyjęcie przez Radę Miejską uchwały o obowiązku szkolnym w 1922 r. wywołało społeczne i zdrowotne reperkusje. Do tej pory, jak się szacuje, poza systemem edukacyjnym pozostawało ok 1 200 dzieci. Pochodziły one z rodzin biedniejszych, co powodowało, że dzieci posiadały gorszy dostęp do opieki zdrowotnej. Uchwała temu zaradzała. Wprowadzała dla tych uczniów udogodnienie: konieczność zatrudniania personelu medycznego w szkołach. Doprowadziło to, do zatrudnianiem lekarzy przez szkoły: 1, 3 i 4. 

II Wojenne losy “Czwórki” 

Rok szkolny 1939/1940 od początku zapowiadał się wyjątkowo i niecodziennie. Panowała napięta atmosfera i spodziewany był wybuch konfliktu. Jeszcze nim miał się rozpocząć, w sierpniu Zawiercie mijało wojsko kierujące się ku zachodniej granicy. Część mieszkańców spodziewając się najgorszego decydowało się na ucieczkę na wschód. 

Powszechnie mówi się, że wybuch wojny zastał uczniów w szkolnych ławkach, ale rozpoczęcie roku szkolnego 1939/1940 został przesunięty z 1 na 14 września. Jednak, jak dobrze wiemy, stało się inaczej. 

W czwartym dniu wojny – 4 września -red. – Niemcy po wkroczeniu do Zawiercia aresztowali mężczyzn do lat 60 i umieścili ich w zakładach Erbe, TAZ, oraz w szkole nr 4. W zasadzie od początku wojny Niemcy zajęli szkołę nr 4 do swojej dyspozycji. Polskie dzieci musiały opuścić szkołę, a okupanci zezwolili im się uczyć w szkole nr 3, dopiero 28 września (…). 

W szkole nr 4 Niemcy umieścili 10 swoich dzieci. Są to dzieci, których rodzice przyjmując obywatelstwo przyznali się do narodowości niemieckiej, chociaż żadne z tych dzieci nie umiało mówi po niemiecku ani jednego słowa. Władze niemieckie zezwalając na naukę i otwierają wszystkie klasy, ale bez geografii i historii Polski oraz nie wolno było używać żadnych podręczników, które nauczyciele pod groźbą kary musieli zebrać od dzieci i złożyć w wyznaczonym miejscu (…). 

Zarządzeniem władz niemieckich rok szkolny 1949/1940 kończy się 20 lipca 1940 r. Dzieci rozchodząc się do domów nie przypuszczały, że ich “wakacje” będą trwały prawie dwa lata – Jadwiga i Sławomir Gębka, “Drzewiej” [W:] “Z pożółkłych kart historii Czwórki…”, ss 74-75. 

Po dłuższej przerwie – “wakacjach” – dzieci powróciły do szkoły, którą Niemcy pozwolili otworzyć 1 maja 1942 r. Nie wrócili tam jednak, aby się uczyć przynajmniej nie w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Niemcy postanowili wykorzystać dzieci do zleconych zadań. Uczniowie w wieku 10-14 lat zostali wezwani do szkoły, aby powierzyć im zadania: 

Dopiero w roku 1942, 1-go maja Niemcy zezwalają na otwarcie szkół dla tych dzieci, które ukończyły lat 10, a nie skończyły 14. Nie chodziło Niemcom, by dzieci polskie uczyły się, ale aby zbierały zioła, szmaty, żelazo itp…. “Pierwsza część najstarszej zachowanej kroniki szkolnej, spisanej w 1945 roku”, [W:] “Z pożółkłych kart historii Czwórki…”, s. 16. 

Literatura cytowana

„Z pożółkłych kart historii czwórki…”, red. E. Pietryka, J. Dąbrowska, M. Fidyk, J. Gębka, St. Gębka, H. Kula-Żmuda, B. Kurdybelska, M. Liman, B. Mędrek, M. Piątek, B. Sztykiel, S. Urbański, Szkoła Podstawowa nr 4 im. Mikołaja Kopernika w Zawierciu, Zawiercie 2013.

„Zawiercie Studium Monograficzne”, red. J. Abramski, Zawiercie 1994.

Krzysztof A. Kluza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button