Poszukiwania pumy na Jurze. Właściciel odniósł się do sytuacji

Trwają poszukiwania mężczyzny, który wraz ze swoją pumą uciekł do lasów na terenie gminy Ogrodzieniec. Zwierzę miało zostać odebrane jego właścicielowi. Mężczyzna nie chciał na to przystać. 


Poszukiwania mężczyzny i jego pumy trwają od piątku, 10 lipca, od godziny 11. Z informacji przekazanych przez policję wynika, że sąd zadecydował o odebraniu mu dzikiego zwierzęcia. Miało trafić do poznańskiego zoo. Mężczyzna nie zgadzał się na to. 

Mężczyzna z pumą uciekł do lasu. Trwają poszukiwania

Decyzja sądu w tej sprawie zapadła w lutym tego roku. Zdaniem poznańskiego zoo dzikie zwierzę było przetrzymywane w fatalnych warunkach. Pracownicy uważają, że puma została uprowadzona.

– Kochani, bardzo ciężka sytuacja, zoo ratuje pumę, która została przekazana nam postanowieniem sądu w Zawierciu w lutym. Dziś puma- utrzymywana w strasznych warunkach- została przez byłego właściciela uprowadzona. Przeszliśmy horror, ale działamy, pomożemy, żeby zwierzę bezpiecznie trafiło do naszego zoo – czytamy na profilu Zoo Poznań Official Site.

Właściciel zwierzęcia w serwisie Facebook odniósł się do sprawy. Najpierw udostępnił pismo Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Kielcach, w którym przedstawione są szczegółowe wyniki kontroli. Przeprowadzono ją 18 listopada 2019 roku. Uznano, że mężczyzna zapewnia odpowiednie warunki dla dzikiego zwierzęcia. Nie odnotowano żadnych dodatkowych zaleceń. Późnym wieczorem skomentował natomiast sytuację, do której doszło w piątek. 

– W dniu dzisiejszym zostaliśmy zaatakowani przez pracowników ogrodu zoologicznego w Poznaniu. Jeden z pracowników próbował mnie powalić, spróbował założyć klamrę i obezwładnić. Definitywnie użył siły w stosunku do mojej osoby. Moja reakcja była jednoznaczna: bronić siebie, mienia i najukochańszego zwierzaka jakie mam. Tak, użyłem takich słów, że „po moim trupie'. Ze względu na to że Nubia jest moim dzieckiem. Jest traktowana nawet wyżej, niż moje dziecko. Nie pozwolę na to, żeby ogród zoologiczny w Poznaniu wyciągnął po nią ręce. Cała sytuacja jest tak naprawdę farsą ze względu na to, że ogród zoologiczny zdobył sobie ludzi przychylnych. Ten wątek będzie kontynuowany. Wątek przede wszystkim nieuprawnionego wejścia. Ogród zoologiczny był sam. Nie był z policją, która dojechała dopiero później. To co się wywiązało, a to co teraz jest to tylko nasza obrona. Czekamy na pomoc prawną która jest nam w tym momencie bardzo potrzebna – czytamy w jednym z komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button