Wywiad z prezydentem Łukaszem Konarskim

Wywiad z prezydentem Zawiercia, Łukaszem Konarskim.

Paulina Musialska: Ulica Marszałkowska budzi kontrowersje wśród mieszkańców. Przez wiele lat była kojarzona w bardzo negatywny sposób. Gdy wpiszemy hasło „ulica Marszałkowska Zawiercie” w wyszukiwarkę Google pierwszy pojawia się tekst dotyczący słynnego zabójstwa za marchewkę sprzed sześciu lat. Mimo to postawił Pan na rewitalizację tej ulicy i walczy Pan o odczarowanie jej negatywnego wizerunku. Dlaczego ona jest tak ważna dla miasta?

Łukasz Konarski: Rewitalizacja to tak naprawdę odnowa i ożywienie obszarów zdegradowanych. Wszyscy wiemy w Zawierciu, że Marszałkowska jest postrzegana jednoznacznie. Staram się zmienić to postrzeganie, bo chociaż wiem, że chodzi o mieszkańców, to zupełnie wygląda, niż jest przedstawiane w mediach. Mieliśmy niedawno sprawę z dopalaczami, gdzie ogólnopolskie media zainteresowały się tą ulicą i środowiskiem tam żyjącym. Natomiast my wiemy, że mieszkańcy są tam normalni, pozytywni, angażujący się w różne działania, które im proponujemy i ten obraz w rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej. Przez wiele lat ulica Marszałkowska, ale nie tylko, obszar Starego Rynku, ulica Porębska, Apteczna był opuszczony, zapomniany. Przez około 30 lat nic się tam nie działo – nie było żadnych remontów, a społeczność, która tam żyła była zaniedbana, nikt o nich nie pamiętał. Zawsze były ważniejsze rzeczy w mieście, a niekoniecznie te, które dotyczą chorych miejsc na ciele miasta, jak ulica Marszałkowska. Pracując jako radny w kadencji 2006 – 2010 coraz bardziej poznawałem miasto i obserwowałem te miejsca, które są zaniedbane i należałoby coś z nimi zrobić. Gdy zostałem zastępcą prezydenta pracowałem tam, jeśli chodzi o sprawy mieszkaniowe. Starałem się pomóc mieszkańcom, aby poprawić im byt. I wtedy pojawiało się coraz więcej informacji na temat jacy ludzie tam mieszkają, czego potrzebują i dlaczego należałoby coś tam zmienić. Wydaje się to bardzo proste, ale pociąga za sobą duże środki. Te działania społeczne może nie są takie kosztowne, chociaż wymagające, natomiast działania infrastrukturalne potrzebują dużego zaangażowania i tutaj starałem się jak tylko można pozyskać środki z zewnątrz. Podstawą jest termomodernizacja. Nie tylko z tego powodu, żeby mieszkańcom było lżej, bo przy termomodernizacji są wymieniane źródła ciepła. Wszelkie czujniki, które mamy na terenie miasta pokazują, że największy smog jest w tym rejonie, ponieważ tam wszyscy opalają węglem i różnymi innymi rzeczami. Dlatego tak dążę do tego, żeby zmniejszyć ilość smogu na tym terenie. Niedaleko jest żłobek, przedszkole – to wszystko ma negatywny wpływ na nasze dzieci. Ale też chodzi o to, żeby polepszyć byt, bo jeśli ogrzewanie jest systemowe, mieszkańcy w większości starsi i ubodzy nie mają problemu z noszeniem węgla, nie ma problemu grzybów w mieszkaniach, a to jest bardzo uciążliwe dla każdego z nas. Jeżeli ktoś mieszka w lokalu, w którym niewiele da się zrobić, bo grzyb pojawia się co rok, chociaż się go usuwa, no to nie jest zbyt szczęśliwe życie. Oprócz tego ulica Marszałkowska kojarzyła nam się zawsze z tą najważniejszą ulicą handlową. Przez ostatnie 30 lat na terenie powstało wiele innych miejsc, gdzie rozwinął się handel i przez to trochę podupadła. Z jednej strony nikt nie dbał o dobry wizerunek tej ulicy, nie było remontów elewacji, które przyciągają mieszkańców, bo wolą przebywać i kupować w galeriach handlowych, gdzie jest miło i przyjemnie, niż w miejscach, gdzie jest trochę obskurnie, gdzie widzimy w telewizji, pewnie nawet w ostatnim materiale na temat dopalaczy, jak naprawdę wygląda Marszałkowska. Dlatego te działania, które tam prowadzimy są na wielu płaszczyznach: społecznej, infrastrukturalnej, urbanistycznej i gospodarczej. Przedsiębiorcy z tej ulicy w tej chwili się zrzeszają, chcą razem coś zrobić dla tego miejsca.

O rewitalizacji mówiło się od wielu lat. Działania jednak ciągle nie dochodziły do skutku. Czy tym razem jest przygotowany jakiś konkretny plan?

Rewitalizacja jest pojęciem bardzo szerokim. To jest wiele działań, które jeżeli wszystkie zejdą się w odpowiednim czasie, to zaprocentują i będzie efekt. Dlatego tak ważna jest kumulacja tych wszystkich działań w jednym miejscu. Tak naprawdę nie tylko obszar ulicy Marszałkowskiej i Starego Rynku jest w mieście zdegradowany, ale również osiedla TAZ, które też jest pamiątką historyczną dla naszej społeczności. Tam również są prowadzone tego typu działania. Wróćmy do Marszałkowskiej – to jest tak naprawdę nasze stare miasto. Tam znajduje się była synagoga, tam tętniło życie w latach międzywojennych i powojennych i z tym nam się przede wszystkim kojarzy. Przez te 30 lat niespecjalnie dbaliśmy o to miejsce, przez co nastąpił odpływ przedsiębiorców i napływ ubogich mieszkańców, których stać na wynajęcie tam mieszkań. To rodziło pewnego rodzaju konflikty, które w tej chwili próbujemy rozwiązać.

Na jakich europejskich sukcesach rewitalizacji wzoruje się Pan podczas przygotowywania planu odnowy ulicy Marszałkowskiej?

Plan rewitalizacji tworzy się cały czas. To jest tak, że angażujemy mieszkańców, przedsiębiorców i wszystkich interesariuszy, którzy występują na terenie tej ulicy, aby nam powiedzieli co tak naprawdę jest im potrzebne i co widzą, żeby się tu wydarzyło. Dlatego nie ma takiego jednego, wizerunkowego, medialnego, planu, bo on się cały czas zmienia. I to pojawiają się nowe szanse, np. na pozyskanie nowych środków i próbujemy je wykorzystać. To cały czas żyje, to nie jest tak, że ktoś ma jedną wizję i ta wizja będzie zrealizowana, ponieważ wizja jednej osoby może nie współgrać z rzeczywistością. Z tego względu więcej czasu poświęcamy na dyskusje i powoli małe działania, na ile środków nam starcza, tam wykonujemy. Ale widzimy też, że coraz więcej ludzi jest w to zaangażowanych. Mieszkańcy na początku podchodzili do tego z nieufnością, tak teraz każda sprawa, która gdzieś tam pojawia się, ktoś coś wymyślił i chce to zrealizować, pociąga za tym więcej ludzi i widzimy w tym pozytywną energię, której wcześniej nie było.

Wspominał Pan, że Marszałkowska była kiedyś ulicą handlową, usługową, tętniła życiem. Jaki jest pomysł na to, żeby przyciągnąć z powrotem inwestorów, żeby te puste lokale z powrotem zapełniły się przedsiębiorstwami?

Tu pomysł akurat jest prosty. Wiadomo, że każdy z nas idzie w miejsce, które jest przyjemne, w którym się dobrze czuje – dlatego taką popularnością cieszą się galerie handlowe. My w Zawierciu nie mamy Rynku, ulica Marszałkowska jest takim naszym starym miastem. Jestem przeciwnikiem aby pozbywać się naszej miejskiej tożsamości, wyburzać i stawiać tam coś nowego. Jednak musimy pamiętać o swojej historii, a Marszałkowska to kawał naszych dziejów, w której co chwilę znajdujemy jakąś nową ciekawostkę, o jakiej nikt nie wie. To uważam, że należy podtrzymywać, a jednocześnie dbać o to, żeby to miejsce przyciągało ludzi. Z jednej strony musi być milsze, żeby tam każdy mógł się dobrze czuć. Mamy przykłady z innych miast. Ja może nie posiłkuję się zagranicznymi, bo tam rewitalizacja trwa od wielu, wielu lat. Tam to nie jest problem – u nas w Polsce jest czymś nowym, gdzie po przełomie przez dwadzieściakilka lat nie myślano o tym. Raczej próbowano jak najwięcej zarobić, zainwestować i mieć szybszy zwrot. Dopiero w ostatnich latach zaczęto mówić o rewitalizacji, bo te problemy robią się coraz większe. Mogę wspomnieć o Łodzi, Warszawie i Krakowie, gdzie całe dzielnice, kwartały są systematycznie odnawiane i to się cieszy społecznym zaufaniem i radością wśród mieszkańców. Choćby nawet cała ulica Piotrkowska, która ostatnio zmieniła się nie do poznania i mieszkańcy po prostu lubią tam przebywać. Myślę, że to kwestia przyszłości i na Marszala też ludzie będą przychodzić.

W jaki sposób można przyciągnąć tych inwestorów, żeby zgodzili się inwestować przy Marszałkowskiej?

Tam duże inwestycje nie leżą po stronie prywatnych przedsiębiorców, tylko po stronie miasta. Tam jest problem ze starą kanalizacją, starymi wodociągami, infrastrukturą energetyczną. Jak tam będzie ciekawiej, więcej rzeczy będzie się działo, a dzieje się coraz więcej. Może przez ostatni okres nieco mniej, bo czas pandemii dotknął nas wszystkich i również działania społeczne zostały w znaczny sposób ograniczone. Ale tam już teraz jest niecierpliwość, coś kiełkuje, żeby wrócić normalnych działań społecznych. Przedsiębiorcy tak naprawdę mogą tam korzystać z handlu, z lokali handlowych i ewentualnie gastronomicznych. To myślę, że jest ten cel: usługi i gastronomia dla tej ulicy.

Czy poprawa bezpieczeństwa mogłaby wpłynąć na to, żeby więcej osób chciało inwestować na tej ulicy? Według raportu z 2015 r. na 1000 mieszkańców w tej dzielnicy przypadało aż 38,5% przestępstwa. To bardzo wysoki wskaźnik.

Zgadza się. Dlatego ten obszar został wybrany w pierwszej kolejności do rewitalizacji, bo jest najbardziej zdegradowany społecznie, ale dziś obserwujemy dużą zmianę. Te działania, które się tam toczą od dłuższego czasu – wcześniej MOPS tam działał, był punkt aktywności lokalnej – przynoszą takie efekty, że dziś już nie spotykamy się z tyloma przestępstwami, jak kiedyś. To był powód, żeby powstał tam punkt Straży Miejskiej. To ten punkt przyniósł taki efekt, że nie ma tam już zbyt wielu przestępstw, choć to oczywiście jest kwestia oceny. Straż Miejska nie ma zbyt dużo zgłoszeń. To już są bardziej sytuacje, że ktoś źle zaparkuje. Bezpieczeństwo się tam polepszyło. Pojawiają się jednorazowe przypadki, ale takie przypadki pojawiają się na terenie całego miasta. Dziś obserwujemy, że ta ulica jest spokojna, mieszkańcy czują się bezpiecznie, jeszcze trochę potrwa zanim wszyscy mieszkańcy miasta też tam się poczują bezpiecznie, bo to kwestia przekazu. Widzimy inne obszary miasta, też w niedalekiej odległości, np. ul. Apteczna, które na dzień dzisiejszy są większym problemem dla nas. Staramy się go też rozwiązać i skupiamy całą naszą działalność na tym obszarze, aby cały obszar Starego Rynku został zrewitalizowany.

Wspominaliśmy także, że Marszałkowska ma potencjał podobny do Mariackiej w Katowicach albo Piotrkowskiej w Łodzi. Czy planowana jest zmiana organizacji ruchu, żeby mogła ona pełnić funkcję deptaka?

To wszystko zależy od mieszkańców, którzy ostatecznie podejmują tam decyzje. Jak sobie uzgodnią, jak sobie wymyślą, tak będziemy próbowali im pomóc zrealizować ich plany. Oczywiście byłoby to bardzo ciekawe miejsce w tym momencie, gdyby było zamknięte dla samochodów, bo wtedy byłby większy spokój, mieszkańcy mogliby siedzieć w kawiarenkach i delektować się chwilą. Ale też dobrze wiemy, że pociąga to drugą stronę. Przez wiele lat nie było takiej koncepcji poruszania się po mieście, takiego myślenia koncepcyjnego nad rozwojem i komunikacją w mieście dla samochodów osobowych. Dziś stoimy przed takim wyzwaniem, żeby dobrze zorganizować tutaj ruch, co oczywiście pociąga za sobą nowe nakłady, nowe inwestycje. Chciałbym, żeby to nie był taki problem, a ulica Marszałkowska na ten moment jest taką małą obwodnicą wobec problemów w innych miejscach, więc myślę, że to jest jeszcze kwestia czasu co dalej będziemy na niej robić. Jednak to wszystko zależy od mieszkańców, bo to oni na tę chwilę się bardziej zaangażowali i wskazują nam, czego potrzebują.

Czy po rewitalizacji Marszałkowska ma szanse stać się dodatkową atrakcją turystyczną miasta?

Przy pisaniu projektu do funduszy norweskich związanego z synagogą pojawiło się mnóstwo pomysłów, których nikt nigdy wcześniej nie brał pod uwagę, w tym też przedstawienie ulicy Marszałkowskiej, jako trochę zabytkowej części miasta – tak naprawdę starego miasta Zawiercia. Pomysły angażujące mieszkańców i pomysły turystyczne. Na dzień dzisiejszy nie chciałbym zdradzać wszystkich szczegółów, ale to się będzie działo.

Przez wiele lat panowała opinia w mieście, że w ulicę Marszałkowską nie warto inwestować. Mieszkańcy mają te obawy dlatego, że nie do końca wiedzą w jaki sposób rewitalizacja była finansowana. Pojawiają się pytania skąd biorą się te pieniądze na rewitalizację i dlaczego nie mogą być wykorzystane w inny sposób, np. w dzielnicy Centrum?

Rzeczywistość jest taka, że mamy trzy obszary najbardziej zdegradowane na terenie miasta, gdzie przez ostatnie lata nic się nie działo, czyli ul. Marszałkowska, os. Stary Rynek. Zresztą choćby nawet nieco niedawno była transmisja z rogu ul. Marszałkowskiej i Hożej w telewizji. Pokazywano jak wygląda u nas w Zawierciu i jak wygląda róg tych samych ulic w Warszawie, więc wszyscy mieszkańcy wiedzą jak wygląda, ale też czasami pojawiają się informacje w mediach ogólnopolskich o Zawierciu. I nie jest to pokazywane w zbyt dobrym świetle. Dlatego chciałbym te obszary zdegradowane Starego Rynku, osiedla TAZ, osiedla Szymańskiego, osiedla Warty, ulicę Okólną jak najszybciej odbudować i naprawić, żeby też można zająć się innymi obszarami, które też potrzebują rozwoju. Nad Centrum też pracujemy, też się zastanawiamy jak je zorganizować, żeby było przydatne dla mieszkańców, i też wizerunkowo, bo jest dworzec kolejowy i jak ktoś przyjeżdża do Zawiercia, to pierwsze, co widzi, to Centrum. Pracujemy nad koncepcją centrum przesiadkowego i przebudowy całego tego obszaru, żeby wizerunkowo był dla miasta wizytówką.

Jeżeli chodzi o środki unijne, to jest tak, że są pozyskiwane na konkretny cel, więc nie można ich przeznaczyć na coś innego.

Tak. Instytucja ogłaszająca konkurs ma swoje priorytety. Akurat w tym konkursie z funduszy norweskich przede wszystkim były ważne działania społeczne, ale też działania historyczne. To było dofinansowanie dla zabytków. Synagoga jest wpisana w gminny rejest zabytków, więc było prościej pozyskać to dofinansowanie, a gdybyśmy zgłosili inny budynek, to pewnie byśmy tego dofinansowanie nie dostali.

Czyli po prostu wiele zależy od tego, jakie konkursy w danym momencie są ogłaszane.

Ktoś, kto jest donatorem i chce nam przekazać środki na jakąś inwestycję, czy działania określa czego oczekuje, a my musimy się do tego dostosować, żeby pozyskać te środki i znaleźć takie miejsce, żeby pasowało. W tej chwili nie dostaniemy np. od marszałka na budowę nowych mieszkań, ale dostaniemy na termomodernizację. Staramy się wykorzystać te środki jak najlepiej i skorzystać z każdej możliwości.

Oby takie możliwości pojawiały się jak najczęściej. Dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że ul. Marszałkowska będzie jeszcze tętnić życiem.

Dziękuję bardzo.

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button