Wojenny „Parasol” nad powiatem

Zamachowcy w służbie patriotyzmu? To wcale nie herezja. Batalion „Parasol” planował eliminacje niemieckiego zbrodniarza w Krakowie, natomiast został rozbity w Udorzu w gminie Żarnowiec.

Gmina Żarnowiec nie zapomina o swojej historii, jest wręcz przeciwnie. Zaplanowany tego dnia program przewiduje wiele uroczystości, aby oddać hołd 77. Zobaczymy, co zaplanowano na niedzielę, 11 lipca, w Udorzu. 

W niedzielę, 11 lipca, w Udorzu odbędą się obchody 77. Rocznicy Akcji Specjalnej „Koppe”. Będzie to upamiętnienie bohaterstwa żołnierzy batalionu „Parasol”, którzy stoczyli walkę z Niemcami.  

  • godz. 11.45 – Zbiórka pocztów sztandarowych i delegacji                                                
  • godz. 12.00 – Msza święta w intencji zamordowanych i zmarłych żołnierzy i harcerzy  
  • godz. 13.00 – Przemarsz pod płytę pamiątkową w Udorzu w asyście orkiestry dętej z Chliny Apel poległych 
  • Składanie kwiatów  
  • godz. 13.20 – Okolicznościowe przemówienia 

Przypominamy, że celem akcji „Koppe” była likwidacja Wilhelma Koppego, który poza byciem zastępcą Hansa Franka pełnił inne funkcje i tępił Polaków. W Generalnym Gubernatorstwie był sekretarzem stanu, wyższym dowódcą SS oraz policji.  Przede wszystkim jednak osobą odpowiedzialną za zbrodnie popełniane na Polakach, dlatego Polskie Państwo Podziemne wydało na niego wyrok śmierci. Zadanie powierzono batalionowi „Parasol”, a dowodzenie akcją: Stanisławowi Leopoldowi ps. „Rafał”. 

Zamach nie zakończył się powodzeniem. Chociaż zostało zabitych paru Niemców, w tym osobisty adiutant Koppego, to nie on sam – Uroczystości w przeddzień 77. rocznicy akcji specjalnej Koppe – Kraków, 10 lipca 2021

Próbę podejmowano trzykrotnie. 11 lipca 1944 r. śmiertelnie zraniono oficera jadącego z Koppem, ale sam niemiecki generał wyszedł z zamachu bez szwanku. Żołnierze batalionu „Parasol”, elitarnego oddziału Kedywu AK przeprowadzili, na ulicach Krakowa jedną z najbardziej śmiałych akcji zbrojnych przeciwko niemieckiemu okupantowi. Podczas odskoku kilku akowców poległo, odniosło rany lub dostało się w ręce Niemców, którzy zamordowali ich w więzieniu Montelupich – Uroczystości w przeddzień 77. rocznicy akcji specjalnej Koppe – Kraków, 10 lipca 2021

Podczas „odskoku” doszło do dwóch potyczek. Pierwsza z nich miała miejsce w pobliżu wsi Kąty, gdzie doszło do starcia z niemiecką żandarmerią. Zginęło 4 żandarmów (1 oficer), a oddział AK stracił jednego rannego. Do drugiej potyczki doszło we wsi Udorz, w obecnej gminie Żarnowiec. Tym razem straty były liczniejsze, gdyż walczono z żołnierzami Wehrmachtu. 

W wyniku tego starcia AK poniosła duże straty – na miejscu zginęło dwóch żołnierzy, kolejnych pięcioro odniosło rany. Troje spośród nich trafiło do niemieckiej niewoli. Zostali oni poddani torturom, a następnie zamordowani.

Wydzielona grupa z batalionu AK „Parasol”, dowodzona przez Stanisława Leopolda ps. „Rafał”, na przełomie czerwca i lipca 1944 przyjechała do Krakowa, gdzie wspólnie z Kedywem przygotowywała się do przeprowadzenia zamachu i rozpoznawała teren operacji – Tadeusz Karczewski, członek batalionu “Parasol”, 3 kompania.  

Wróćmy do „odskoku” oraz potyczki stoczonej w miejscowości Udorz. Batalion przebywał w niej stosunkowo krótko, czyli 10-20 minut – „Akcja Koppe” s. 166, kiedy doszło do starcia z regularnymi oddziałami Niemców. 

Reszta zespołu (poza “Dietrichem” – Eugeniusz Schielberg i “dr Marksem” – Eugeniusz Dworak – red.) – osiemnaście osób – znajdowała się już na pozostałych dwóch samochodach, które niemalże ruszały, gdy szosą od strony Pilicy nadjechały dwa wozy niemieckie:  

Jeden terenowy, paroosobowy, z osadzonym na stojaku karabinem maszynowym, wokół którego siedziało około sześciu żandarmów (…)

A za nim ciężarówka, z której momentalnie zeskoczyło około trzydziestu żandarmów, wraz z kilkoma psami. Zajmując stanowiska, z karabinami maszynowymi wokół drogi z Udorza – w odległości około dwudziestu metrów, od skrzyżowania z szosą Pilica – Żarnowiec. – „Akcja Koppe”, ss. 166-167. 

Członkowie Batalionu „Parasol” nie mieli zbyt dużych szans, w starciu z przewyższającym liczbowo i dysponującym bronią maszynową wrogiem. Do tego okoliczności nie sprzyjały skutecznej obronie, miejsce było łatwo dostępne dla wystrzałów z broni palnej, a Polacy nie mieli gdzie się ukryć. Niemcy zajęli stanowisko przy drodze, w odległości ok. 20 m od skrzyżowania z szosą Pilica-Żarnowiec. Odległość między członkami batalionu a Wehrmachtem wynosiła ok. 180-250 m. Nie pomagała nieznajomość terenu, która prowadziła do wyboru złych tras ucieczki. Niemcy strzelali długimi seriami z karabinów maszynowych, a źródło wystrzałów pochodziło z trzech samochodów. 

Czołowy ogień, prowadzony kilkoma karabinami maszynowymi, długimi seriami, zaskoczył i zdezorientował zespół całkowicie. Błyskawiczne zeskoczenie z samochodów raczej pogorszyło sytuację, bo na wniesieniu szosy nie było jednego miejsca, w którym znaleźć by można osłonę. Nie padła żadna komenda, żaden rozkaz, który wskazywałby lub nakazywał wyjście z operacji (…)

Ponieważ z prawej skarpy parowozu zwisały dorodne, wysokie na 1,5 metra kłosy żyta, tam wybrali instynktownie schronienie, nie zdając sobie sprawy, że wybierają najgorszy kierunek odskoczenia od Niemców (…) 

“Hlawa” zaś, znający dobrze teren, zmierzał nie po skarpie w żyto, lecz biegł, schylony, szosą, schodzącą w dół do wsi. Była to jedyna droga właściwa, umożliwiająca wycofanie się  później w kierunku lasu kleszczowskiego i ewentualnie dalej, do lasu bydlińskiego, do „Hardego” – „Akcja Koppe”, s. 167. 

Wydarzenia zostało zrelacjonowane przez Wincentego Pełka ps. „Marek”, komendanta placówki AK „Żołna” w Żarnowcu oraz A. Janiszewskiego, oficera broni batalionu „Zawiślaka”. W ich relacji kryje się jednak wiele pytań. Dowodzi to, że dla nieobytych w tym terenem żołnierzy walka była skazana na porażkę. 

Stoimy przed łanem żyta (za szosą Pilica-Żarnowiec, obok łąk Moesów) rozmawiając ze sobą, gdy naraz słyszymy strzały z Udorza. Spotkanie z niemiecką żandarmerią, jest źle. Nie wiadomo, czy z naszym ubezpieczeniem trzaskają się, czy z samochodami grupy warszawskiej. Na końcu strzały zelżały i umilkły.

Wychylamy się i obserwujemy pola koło Udorza. Niemcy rozsypani w tyralierę posuwają się w kierunku lasu, zwanego Borkiem. Czyli starcie nie z samochodami. 

Zaskoczone samochody powinny jechać do rzeki Pilicy lub do lasu udorskiego (wymysłowskiego), a tu natarcie jest na Borek. A może to starcie z naszym ubezpieczeniem? Patrole nieopatrznie wyskoczyły i nadziały się na Niemców, a może jednak samochody spotkały się z Niemcami? Walka była zastawiająca. 

Niemcy szli do Borku, a ich samochody zawróciły na szosie i pojechały w kierunku Żarnowca i wsi Zamiechówka, która styka się z Borkiem. Później dopiero dowiedziałem się, jak to było. W tej akcji odegrały rolę sekundy, to one zaważyły na stratach –”Akcja Koppe”, s. 169-170. 

na podst.

Piotr Stachiewicz, Akcja Koppe, Warszawa 1982.

Krzysztof A. Kluza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button