Viret CMC Zawiercie – Olimpia Piekary Śląskie 23:24. To była walka do ostatnich sekund meczu

Ruszyły rozgrywki I ligi piłki ręcznej mężczyzn. Viret CMC Zawiercie w pierwszym meczu sezonu zmierzyli się z Olimpią Piekary Śląskie. Mecz zakończył się wygraną przyjezdnych, ale emocji w nim nie brakowało. Walka o zwycięstwo trwała do ostatnich sekund spotkania. 


Viret CMC Zawiercie po kilku latach przerwy wraca do I ligi piłki ręcznej mężczyzn. W pierwszym meczu sezonu zmierzył się z Olimpią Piekary Śląskie. Oba zespoły dwukrotnie spotkały się ze sobą w okresie przygotowawczym. Najpierw Viret pokonał Olimpię w sparingu. Wygrał także z tą drużyną podczas Jurajskiego Turnieju Piłki Ręcznej. Spotkania były jednak bardzo wyrównane i już wtedy wiadomo było, że ligowa rywalizacja na pewno będzie bardzo emocjonująca. 

Sobotni (19.09.) mecz w Zawierciu na pewno nie należał do nudnych. Wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie i tak naprawdę do ostatnich sekund meczu nie było wiadomo, kto będzie cieszył się z wygranej. Spotkanie lepiej rozpoczęła Olimpia Piekary Śląskie, która już w 6 minucie meczu prowadziła dwiema bramkami (2:4). Zawiercianie szybko wyrównali jednak wynik, aby w 13 minucie pozwolić rywalom odskoczyć na cztery trafienia (4:8). Przyjezdni byli w stanie budować przewagę głównie dzięki dobrej postawie Jana Widery. Bramkarz zatrzymał kilka rzutów zawierciańskich szczypiornistów i tym samym pozwolił swoim kolegom wyprowadzać  skuteczne kontry. Viret CMC Zawiercie mógł natomiast liczyć na dobre interwencje Marcina Teterycza. W końcówce pierwszej połowy ciężar gry wziął na siebie Paweł Wójcik. Bramki zdobyte przez zawierciańskiego skrzydłowego pozwoliły gospodarzom wyjść na prowadzenie. Ważne trafienia zanotowali także Artur Makaruk i Damian Kapral. Viret CMC Zawiercie na przerwę schodził z trzybramkową przewagą (15:12).

Olimpia Piekary Śląskie na drugą połowę wyszła podrażniona i szybko zabrała się za odrabianie strat. Skuteczni byli przede wszystkim Szymon Kotalczyk i Michał Rosół. Przyjezdni do wyrównania doprowadzili w 39 minucie gry, gdy zanotowali serię trzech trafień z rzędu. Pojawienie się remisu (17:17) na tablicy wyników spowodowało, że gra obu zespołów stała się jeszcze bardziej zacięta. Viret CMC Zawiercie popełnił kilka błędów, które pozwoliły jego rywalom wyjść na prowadzenie. Ponadto, sprawnym egzekutorem rzutów karnych był Patryk Miłek. Bramki zdobyte przez niego spowodowały, że przewaga Olimpii wzrosła do dwóch „oczek” (20:22). W grze Viretu CMC Zawiercie coś wyraźnie się zacięło. Stała się ona bardzo nerwowa i było sporo dwuminutowych kar. Czerwoną kartką (za trzecie przewinienie w meczu – przyp. red.) ukarany został Jakub Szeląg. Dodatkowo, zawiercianie rzadko decydowali się na grę skrzydłami. Wydawało się, że ta skromna zaliczka pozwoli zespołowi z Piekar Śląskich odnieść spokojne zwycięstwo. W ostatnich minutach Viret zerwał się jednak do walki. W 57 minucie rzut karny wykorzystał Damian Kapral, a chwilę później dołożył kolejne trafienie (23:24). W ostatniej minucie meczu zawiercianom udało się wywalczyć piłkę. Mieli zaledwie kilkanaście sekund na przeprowadzenie akcji zakończonej bramką. Na rzut zdecydował się Sergiusz Zagała. Niestety, został zatrzymany przez bramkarza Olimpii, która wygrała sobotni mecz 23:24. Najskuteczniejszym zawodnikiem Viretu CMC Zawiercie w sobotnim meczu był Damian Kapral, który bramkarza rywali pokonał siedmiokrotnie. 

Viret CMC Zawiercie – Olimpia Piekary Śląskie 23:24 (15:12)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button