Tajemnice pacyfikacji Błojca

Niebezpieczeństwo czyha wszędzie. Doświadczył tego nawet mały przysiołek Grabowej w gminie Łazy. Jak doszło do pacyfikacji Błojca? Co się stało i dlaczego?

Kto wywołał śmiercionośne pożary i naloty powietrzne? Zginęli żołnierze Oddziału Rozpoznawczego 23. Dywizji Piechoty Armii Krajowej „Surowiec”, ale też mieszkańcy  przysiółka Grabowej w obecnej gm. Łazy.

Wydarzenia miały miejsce na niewielkim obszarze. Przysiółek Błojec należący administracyjnie do wsi Grabowa zajmował 8 domów. Leżał pomiędzy Chechłem a Grabową. W wyniku tzw. pacyfikacji Błojca śmierć poniosło: 5 żołnierzy oraz 11 mieszkańców. Zdarzenia miały miejsce 16 czerwca 1944 r. Co się stało i jak do tego doszło?

Opis zdarzenia i jego przebieg znamy dzięki relacjom Gerarda Woźnicy ps. „Hardy”, dowódcy Oddziału Rozpoznawczego 23. Dywizji Piechoty AK oraz księdza Jerzego Szara. Dzięki temu możemy odtworzyć przebieg wydarzeń. Jeszcze raz powtórzmy skutki – chociaż nie jedyne. O innych jednak później.

Niemcy spalili wszystkie zabudowania, a śmiertelną ofiarę pacyfikacji poniosło jedenaście osób, wśród których byli mieszkańcy Błojca i przypadkowe osoby – czytamy w: “Błojec – krwawa potyczka i pacyfikacja wsi”.

O przyczynach piszę „Monografia Gminy Łazy”:

Tragiczną kartą w historii oddziały była potyczka pod Błojcem koło Chechła, do której doszło  16 czerwca 1944 roku. (…) a po zakończonej obławie, przygotowanej przez połączone siły Wermachtu i żandarmerii, Niemcy spacyfikowali wioskę, paląc wszystkie domostwa i zabijając jedenastu ludzi – czytamy w „Monografii Gminy Łazy”

Dzień wcześniej partyzanci z oddziału „Hardego” spędzili noc przy granicy województw śląskiego i małopolskiego. Znajdowała się tam leśna osada położona w dorzeczu rzeki Biała. Zamieszkiwały ją cztery rodziny oraz znajdował się tam: młyn i tartak. Jedna z nich 15 czerwca 1944 r. udziela schronienia oddziałowi Gerarda Woźnicy „Hardego”. Nie skończyło się to dla nich najlepiej.

Prawdopodobnie ktoś zdradził. Do akacji wkroczyło Gestapo i niemiecka żandarmeria. Partyzanci zostali zaskoczeni, jednak podjęli walkę. Niestety jeden z nich zginął. Reszcie udało się uciec, z kolei Niemcy wyciągnęli konsekwencje. Zabili 3 osoby i spalili doszczętnie znajdujące się tam zabudowania. O wydarzeniu informuje pomnik oraz krzyże w miejscach śmierci: Bronisławy Nidzińskiej i Jana Płonki –  czytamy w: Karna – Hutki k. Bolesławia. Miejsce po leśnej osadzie Biała, straznicyczasu, 3 lipca 2015.

Na tym jednak nie zakończyła się działalność śledcza Niemców. Partyzanci wciąż działali w tym terenie, w związku z czym zdecydowano się podjąć odpowiednie ktoki

Tropili partyzantów „Hardego”, którzy podzieleni na trzy grupy, na terenie przygranicznym dokonywali akcji bojowych. Jedna z tych grup, powracając na „swój” teren miała się przedostać przez miejscowość Chechło. Jednak wieść o obsadzeniu wsi przez znaczne siły niemieckie, spowodowała zmianę planów. Partyzanci zatrzymują się na noc u rodziny Kozickich w pobliskim Błojcu, u których nie raz już korzystali ze schronienia. Żeby nie narażać zbytnio gospodarzy, na miejsce noclegu zamiast domu wybrali stodołę. Szesnastu partyzantów, zmęczonych akcjami i przeprawą przez granicę, ułożyło się do snu, pozostawiając na czujce jednego wartownika – czytamy w: “Błojec – krwawa potyczka i pacyfikacja wsi”.

Podobnie, jak poprzedniego dnia przy rzece Biała. Oddział został zdradzony przez konfidenta. 16 czerwca ok. godziny 6 rano Maria Kozicka, żona gospodarza zbudziła oddział, ostrzegając, że w Niegowonicach i Grabowej trwa obława. Partyzanci od razu podjęli decyzje o opuszczeniu miejsca, ale na to było już za późno.

Niestety, partyzanci nie zdążyli opuścić nie tylko osady, ani nawet stodoły, w której nocowali. Do zabudowań zbliżał się kordon sprowadzonych przez miejscowego konfidenta oddziałów żandarmerii, gestapo i Wehrmachtu (inaczej w spisanej relacji przedstawia to wspomniany ks. Jerzy Szar, według niego były to oddział SS, szkoła żandarmerii polowej i żandarmi z okolicznych posterunków) – czytamy w: “Błojec – krwawa potyczka i pacyfikacja wsi”.

Sytuacja była trudna. Niemieckie siły ostrzeliwały partyzantów w stodole karabinem maszynowym. Nie trudno się sobie wyobrazić, że skala zniszczeń była duża. Serie z karabinu szybko demolowały stodołę. Decyzja o uciecze była jedyną możliwą. Dodatkowo przyśpieszyli ją Niemcy, którzy podpalili stodołę. Wtedy nie było już wyjścia, należało uciekać –  dodaje  “Błojec – krwawa potyczka i pacyfikacja wsi”.

Woźnica ustala kolejność opuszczania płonącego budynku i miejsce zbiórki. Sam cudem unika śmierci podczas wyskoku ze stodoły. Symuluje rzut granatem, w rzeczywistości wyrzucając kamień w kierunku stanowiska niemieckiego, co na moment uciszyło wrogi ogień karabinów. Biegnąc – upada zawadziwszy stopą o wystający korzeń. To uchroniło go od serii kul, które podziurawiły tylko trzymany przez niego w rękach gumowy płaszcz  – dodaje  “Błojec – krwawa potyczka i pacyfikacja wsi”.

Dowodzącemu oddziałem – Gerardowi Woźnicy – udaje się dostać do pobliskiego zagajnika. Razem z ocalałymi partyzantami wędruje na pole obsiane żytem, później kontynuują ucieczkę. Udaje się to 11 osobom. Pozostali nie mają tyle szczęścia. Zostają zabici i padają od kul erkaemów lub… Ostrzału pochodzącego z nieba. Niemcy wezwali bowiem samolot szkoleniowy “Storch” – dodaje  “Błojec – krwawa potyczka i pacyfikacja wsi”.

Niemcu zgodzili się w sierpniu 1944 r. pochować poległe ofiary we wspólnym grobie w Łazach.

Mieszkańcy Błojca wcale nie mieli łatwiej. Jak już pisaliśmy: Niemcy wyciągnęli surowe konsekwencje. Po zdarzeniu zabili jeszcze 11 cywilnych osób. 9 z nich było mieszkańcami Błojca. Szczególnie należy podekreslić losy rodziny Kozickich. To ona udzielała pomocy partyzantom podczas wojny. Tyle że ich losy są bardzo… wojenne. Ojca – Jana Kozickiego – oraz syna Franciszka zastrzelono. Natomiast inną karę zaplanowano dla matki – Marii Kozickiej oraz najstarszej córki – Zofii. Kobiety w pierwszej kolejności zostały wysłane do zawierciańskiej placówki gestapo. Po długich i brutalnych torturach zostały wysłane do obozu w Revensbruck. Aczkolwiek, kobiety przetrwały wojnę i powróciły do… zgliszcz swojego domu –  kończy “Błojec – krwawa potyczka i pacyfikacja wsi”.

na podst.

“Monografia Gminy Łazy”, 2017

 Rafał Jaworski, Błojec – krwawa potyczka i pacyfikacja wsi

Krzysztof A. Kluza

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button