Przepis zawiercian na długowieczną miłość

7 kwietnia Urząd Stanu Cywilnego w Zawierciu gościł 11 par, które świętowały 50-lecie pożycia małżeńskiego. Prezydent Łukasz Konarski wraz z kierowniczką USC Jolantą Bujak złożyli życzenia jubilatom. Jedną z tych par było małżeństwo Krystyny i Alfreda Piotrowskich, którzy zdradzili nam przepis na długowieczną miłość. 

Miłość już od czasów starożytnych była obiektem szczególnych badań. Pisali o niej filozofowie, uczeni, a nawet i święci. Jedną z takich osób był święty Paweł, który w Pierwszym Liście do Koryntian, opisał ją w taki sposób: 

“Miłość jest cierpliwa i łagodna. Nie jest zazdrosna, pełna pychy ani zarozumiała.  Nie jest nieprzyzwoita, egoistyczna i drażliwa. Nie pamięta doznanych krzywd.  Nie cieszy się ze zła, ale raduje się z prawdy. Miłość wszystko przetrzymuje, nigdy nie traci wiary i nadziei. Prawdziwa miłość może wiele znieść  i nigdy się nie kończy.”

W powiecie zawierciańskim 7 kwietnia 11 par obchodziło swoje złote gody. Jednym z takich małżeństw, byli państwo Piotrowscy. Opowiedzieli nam oni ze szczegółami o swojej historii, która porusza do łez.

Państwo Piotrowscy poznali się w zakładzie pracy. Pani Krystyna przeniosła się do Zawiercia z małopolski. Jako 14-letnia dziewczyna przez 5 lat mieszkała u swojej cioci. Po tym czasie postanowiła wyprowadzić się do hotelu pracowniczego Zawierciańskich Zakładów Bawełnianych. Pewnego dnia na stołówce do pani Krystyny podszedł przystojny młodzieniec i zapytał ją “Ty jesteś jeszcze panna?”, na co 19-letnia dziewczyna odpowiedziała: “Tak, na Ciebie czekałam” i tak zaczęła się ich historia. W pamięci małżonków ten dzień tak dobrze zapadł w pamięć, że nadal pamiętają, co tego dnia było na obiad: “Jedliśmy rosół z makaronem, ziemniaki z chrzanem i podeszwę wołową.” W trakcie rozmów na stołówce, pomiędzy dwojgiem zakochanych, okazało się, że pan Alfred mieszka za ścianą pani Krystyny.

Jakiś czas później pan Alfred poszedł do wojska, gdy wrócił, zakochani wzięli ślub. 15 sierpnia 1970 roku na ślubnym kobiercu stanęła wówczas 21-letnia Krystyna i 22-letni Alfred. Rok później urodził się pierwszy z dwóch synów. 

Pani Krystyna z uśmiechem na twarzy wspomina początki małżeństwa. “Nie mieliśmy żadnych większych problemów, Alfred był dla mnie od zawsze mężczyzną marzeń.” Jubilatka opisuje okres wychowywania swoich synów jako najważniejsze zadanie, z jakim musiała się zmierzyć. Jak mówi, bardzo kocha dzieci i zawsze chciała, żeby wszystko działo się po jej myśli: “człowiek z nadmiaru uczuć jeszcze bardziej boi się i troszczy o swoich bliskich.” Dlatego pan Alfred pomagał żonie w wychowywaniu synów i wkładał w to całe serce. Zmieniał pieluchy, prał i zabierał dzieci na spacer. Czasem, gdy się kłócili, pani Krystyna wysyłała swojego starszego syna jako posłańca, żeby przekazał tatusiowi stosowną wiadomość. Teraz ich synowie mają odpowiednio 44 i 50 lat. Jubilaci złotych godów doczekali się już wnucząt.

Zapytaliśmy małżeństwo Piotrowskich o przepis na długowieczną miłość:

“Nie ma czegoś takiego jak przepis na miłość. W związku chodzi o wspólny język, nieokłamywanie się, przebaczanie, zaciskanie zębów, pomimo tego, że druga strona nie ma racji w kłótni. Ważną rzeczą jest także przyznawanie się do błędów, choć czasem przychodzi to z trudem. Nie należy zapominać o tym, że każde piękne uczucie rodzi się z przyjaźni. Nie można być wobec siebie wrogami. Trzeba się wzajemnie wspierać, a nie dołować i ostatnia bardzo ważna rzecz to szacunek: wobec poglądów partnera, jego rodziny, marzeń i planów.”

Tak małżonkowie w przepiękny i sentencjonalny sposób określają przepis na miłość. Współczesną przykrą tendencją jest zanikanie długostażowych małżeństw. Czynników oczywiście jest wiele. Być może słowa państwa Piotrowskich powinny być drogowskazem dla młodych osób, które poszukują uniwersalnego przepisu na trwałą miłość.

Martyna Urban

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button