Aluron CMC Warta Zawiercie – Jastrzębski Węgiel 2:3. Inauguracja pełna emocji

Aluron CMC Warta Zawiercie nowy sezon rozpoczął od domowego spotkania z Jastrzębskim Węglem. Kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Nie brakowało zwrotów akcji, walki o każdą piłkę oraz bardzo mocnych zagrywek zawodników obu zespołów. Lepsi okazali się Jastrzębianie, którzy wygrali jednak dopiero w tie-breaku. 


Prawie 190 dni. Tyle kibice zawierciańskiej siatkówki musieli czekać na mecz Jurajskich Rycerzy. Ostatnie spotkanie „o stawkę” Aluron CMC Warta Zawiercie rozegrała 11 marca, gdy zmierzył się na wyjeździe z Treflem Gdańsk. Sezon został przerwany z powodu pandemii koronawirusa. W przerwie między rozgrywkami zawierciański klub zdecydował się na kilka ciekawych transferów, a nowym szkoleniowcem Jurajskich Rycerzy został Igor Kolakovic. Wszystko to sprawiło, że apetyty kibiców są ogromne i wszyscy liczą na jak największą ilość wygranych w sezonie. 

Aluron CMC Warta Zawiercie zainaugurowała sezon w niedzielę, 13 września, domowym meczem z Jastrzębskim Węglem. Jurajscy Rycerze tradycyjnie mogli liczyć na głośny doping w hali sportowej przy ulicy Blanowskiej. Pierwszy set nie zapowiadał dobrego spotkania w wykonaniu zawiercian. Jurajscy Rycerze wyszli na niego dość spięci i mieli spore kłopoty w przyjęciu. Szczególnie było to widoczne podczas serii atomowych zagrywek Jurija Gladyra. To właśnie dzięki nim jastrzębianie po raz pierwszy odskoczyli rywalom na trzy punkty (3:6). Problemy w przyjęciu powodowały także, że Maxi Cavanna nie miał zbyt wiele możliwości w rozegraniu. Bywało ono czytelne, więc drużyna gości często zatrzymywała rywali blokiem. Gdy na tablicy pojawił się wynik 11:6, wydawało się, że zawiercianom ciężko będzie już odrobić straty. Wtedy ciężar gry wziął na siebie Piotr Orczyk. Udało się nieco odrobić straty (15:17), ale ataki Rafała Szymury i Tomasza Fornala nie pozwalały zawiercianom na doprowadzenie do remisu. Dwupunktowa zaliczka pozwalała jastrzębianom zachować „zimną krew” w końcówce partii i wygrać ją do 21. 

Przegrana w pierwszym secie podziałała na zawiercian motywująco. Drugą partię rozpoczęli znacznie mocniej i z większą pewnością siebie. Na pewno nie bez znaczenia był fakt, że Flavio Gualbero i Mateusz Malinowski sprawiali rywalom spore kłopoty swoją zagrywką. Problemy jastrzębian bezlitośnie wykorzystywali siatkarze z Zawiercia i szybko ich przewaga wzrosła do pięciu „oczek” (6:1). Zawiercianie byli w stanie utrzymać swoją przewagę do połowy seta. Wtedy coś zacięło się w grze Jurajskich Rycerzy, a kolejne punkty zdobywali Tomasz Fornal i Rafał Szymura (16:15). Podobnie jak w pierwszym secie w tej trudnej sytuacji na wysokości zadania stanął Piotr Orczyk. Najpierw zdobył punkt atakiem ze skrzydła, a następnie dołożył asa serwisowego. Pozwoliło to gospodarzom zbudować w miarę bezpieczną przewagę (19:16). Luke Reynolds próbował znaleźć sposób na uratowanie drugiej partii. Poprawy gry Jastrzębskiego Węgla nie przyniosła ani przerwa w grze, ani zmiany w składzie. Gdy w końcówce seta asem serwisowym popisał się Mateusz Malinowski i gospodarze mieli piłkę setową (24:21), jastrzębianie próbowali jeszcze wytrącić rywali z rytmu. Poprosili o wideoweryfikację, ponieważ uważali, że piłka po zagrywce „Maliny” wylądowała na aucie. Nie mieli racji, a chwilę później Tomasz Fornal pomylił się w ataku. Ponownie wykorzystano challenge. Tym razem po to, aby sprawdzić, czy piłka nie dotknęła bloku zawiercian. Ponownie drużyna gości nie miała racji i Jurajscy Rycerze mogli cieszyć się z pewnej wygranej w drugim secie (25:21).

Początek trzeciego seta był wyrównany i przez dość długi czas żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć przeciwnikom. W końcu dwupunktową przewagę udało się uzyskać zawiercianom. Pozwolił na to blok Patryka Czarnowskiego, który zatrzymał Tomasza Fornala. Wtedy na zagrywce pojawił się Dominik Depowski i tym razem to ten zawodnik zaczął sprawiać rywalom ogromne kłopoty. Szwankowało przede wszystkim przyjęcie – a co za tym idzie – pojawiły się problemy ze skończeniem ataku. Dodatkowo Dominik Depowski dołożył asa serwisowego i przewaga gospodarzy wzrosła do pięciu punktów (14:9). Luke Reynolds nie był w stanie poprawić gry swojego zespołu. Dokonał zmiany na pozycji rozgrywającego i na boisku pojawił się Eemi Tervaportti. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego rezultatu. Nadal brakowało skuteczności. Igor Kolakovic wyciągnął natomiast wnioski z poprzednich partii, w których jego zawodnicy średnio radzili sobie z zagrywką Jurija Gladyra. Gdy ukraiński siatkarz zanotował punktową zagrywkę, natychmiast poprosił o czas. Wystarczyło, bo Jurija Gladyra z pola zagrywki ściągnął punktowy atak Piotra Orczyka (19:15). Jurajscy Rycerze nie dali sobie odebrać wygranej i pokonali rywali do 19. 

Najwięcej emocji niewątpliwie dostarczył kibicom czwarty set. Było w nim praktycznie wszystko, czyli walka o każdą piłkę, atomowe zagrywki, celnie wykorzystane challenge, czerwona kartka oraz kolejne zwroty akcji. Takie emocje mógł zapowiadać już początek partii. Kilkukrotnie mogliśmy oglądać bardzo długie wymiany piłek. Żadna z drużyn nie była w stanie zbudować przewagi większej niż jeden punkt. Podobnie jak w poprzedniej partii to zawiercianie jako pierwsi odskoczyli przeciwnikom (9:7). Przewagę udało się trzymać jedynie przez chwilę, ponieważ po asie serwisowym Łukasza Wiśniewskiego na tablicy wyników ponownie widniał remis (13:13). Jastrzębski Węgiel złapał wtedy „wiatr w żagle”. Nie do zatrzymania był Tomasz Fornal. Przyjmujący z Jastrzębia punkty zdobywał zarówno atakiem, jak i blokiem oraz zagrywką. Goście wyszli na prowadzenie (15:19). Wydawało się, że tego seta wygrają już bez większych problemów. Tym bardziej, że zawiercianie praktycznie nie grali środkiem. Problem ten pojawiał się z resztą prawie przez całe niedzielne spotkanie. Przy stanie 19:22 błąd w ataku popełnił Łukasz Wiśniewski, ale nie zgadzał się z tą decyzją. Został ukarany żółtą kartką i spowodowało to, że na boisku zrobiła się nerwowa atmosfera. Szczególnie w momencie, gdy Jastrzębski Węgiel poprosił o challenge, podczas którego sprawdzano, czy stopy jednego z Jurajskich Rycerzy miały kontakt z linią środkową boiska. Wideoweryfikacja trwała naprawdę długo i ostatecznie nie dała odpowiedzi. Na dodatek czerwoną kartkę otrzymał Maxi Cavanna, co skutkowało przyznaniem Jastrzębskiemu Węglowi kolejnego punktu (21:24). Cała sytuacja mocno podrażniła Aluron CMC Wartę Zawiercie, a jej zawodnicy rzucili się do odrabiania strat. Obronili kilka piłek setowych i doprowadzili do remisu (24:24). W końcówce ciężar gry wziął na siebie doświadczony Jurij Gladyr, którego ataki pozwoliły Jastrzębiu na wygraną do 25. 

Tie-break nie ułożył się jednak po myśli zawiercian. Chociaż przez prawie połowę seta wynik oscylował wokół remisu, to Jastrzębskiemu Węglowi udało się odskoczyć rywalom (6:8). To właśnie drużyna gości zwycięsko wychodziła z większości dłuższych wymian piłek. Jurajscy Rycerze nie byli w stanie powstrzymać przeciwników i przegrali do 12. MVP spotkania został Tomasz Fornal (Jastrzębski Węgiel).

Aluron CMC Warta Zawiercie – Jastrzębski Węgiel 2:3 (21:25, 25:19, 25:19, 25:27, 12:15) 

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button