Ukryta fabryka PROCHU w Ogrodzieńcu

Gmina Ogrodzieniec niegdyś była inaczej usposobiona. W latach 1878-1914 działała fabryka prochu i amunicji. Lasy w pobliżu Krępy kryją po niej pozostałości.

Proch strzelecki posiada wiele zastosowań. Dlatego z dużym prawdopodobieństwem można zakładać, że w Ogrodzieńcu i jego okolicach małe jego fabryki powstawały od XVIII w. Pojawiają się opinie mówiące, że jego produkcją zajmowano się nawet w średniowieczu.  Natomiast nawet jeśli była to prawda, to nie znamy skali tej produkcji.

Zresztą, nawet zorganizowana profesjonalna produkcja z XIX i XX wieku jest tylko wzmiankowana przez: J. Abramskiego, „Zawiercie. Studium monograficzne” czy przygotowane przez Śląski Instytut Naukowy w Katowicach, „Zawiercie. Zarys rozwoju powiatu i miasta”. Z pomocą przychodzą samorządy i pasjonaci. Zarówno jedni, jak i drudzy chcą się przecież pochwalić lokalnym bogactwem.

Tradycje produkcyjne prochu w gminie Ogrodzieniec sięgają paruset lat. Przez lata część produkcji była przeznaczona na potrzeby zamku Ogrodzieniec w Podzamczu, a część wykorzystywana do np. kruszenia skał. Nie była to działalność bez znaczenia, czytamy o niej na stronie gminy Ogrodzieniec:

Była to jedna z najstarszych produkcji na terenie naszej gminy, a lasy w części zachodniej gminy nazywano „besowymi dołami”. „Besowe doły” były dołami, w których wypalano surowiec niezbędny do produkcji prochu strzelniczego, czyli węgiel drzewny. W taki sposób produkcja trwała do końca XIX w. – czytamy w tekście: Iwony Rajcy, „Prochownia” na tle przemysłu ogrodzienieckiego.

Przemysłowa i zorganizowana produkcja prochu strzelniczego nastąpiła w II połowie XIX w. Były to czasy prawdziwego wysypu różnej maści kopalni. W całym powiecie zawierciańskim na przełomie XIX i XX wieku przestępowano do działalności górniczej. O tradycjach górniczych naszego regionu pisaliśmy w tekście: Barbórka a powiat zawierciański.

Jak czytamy w tekście: Prochownia w Ogrodzieńcu Fabryka prochu Strzeleckiego istniała już z dużym prawdopodobieństwem w XVIII w. Car Aleksander II z dynastii Romanowów postanowił wykorzystać dobrą koniunkturę i wzrost zainteresowania tą gałęzią gospodarki. Wydał on w 1891 r. ukaz, który odmienił losy starej prochowni. Zakład unowocześniono.

Został on uruchomiony w 1878 roku pod nazwą Fabryka Prochu „Zawiercie” w Ogrodzieńcu – należy jednak podkreślić, że nie należał on do polskiego kapitału, lecz: do „Rosyjskiego Towarzystwa Wyrobu i Sprzedaży Prochu w Petersburgu” pracowało [w nim] 70 osób – czytamy w tekście: Iwony Rajcy, „Prochownia” na tle przemysłu ogrodzienieckiego.

Zanim przejdziemy do opisu zakładu, należy podkreślić, że tworzyło go prawdziwie międzynarodowe towarzystwo. Zapewne było ono konieczne, aby utrzymać standardy produkcji.

Funkcję dyrektora Prochowni sprawował mieszkający w Wrocławiu Niemiec, Georg von Rennenkampf, przy okazji brat gen. kawalerii armii Imperium Rosyjskiego – Paula von Rennenkampfa, sprowadzony przez dyrektora w 1894 r. główny mechanik i specjalista od maszyn prochowych Tőnnes Kattenbach [sprawował on nadzór nad majątkiem do śmierci w 1923 r.]– Estończyk z polskim paszportem, mistrz Kamajew – Rosjanin, budowniczy Paweł Biedak – mieszkaniec Ogrodzieńca oraz odpowiedzialny za transport Hipolit Chrząszcz – czytamy w: Prochownia w Ogrodzieńcu.

Przypomnijmy, że zakład funkcjonował do 1914 r. Zakończenie przez niego produkcji i stopniowe wyniszczanie jest poniekąd zagadkowe. Wcześniej jednak był zorganizowany i zdyscyplinowany. Przede wszystkim dbano o bezpieczeństwo, które w pracy z materiałami wybuchowymi wymaga zachowania uwagi.

Zakład składał się z 12 oddziałów poprzedzielanych wałami ziemnymi. Wodę do fabryki doprowadzano rurami ceramicznymi z Krępy, wokół znajdowały się także piękne stawy rybne i sadzawki, pełniące rolę przeciwpożarową.

W zakładzie obowiązywały wysoce zaostrzone rygory i przepisy bezpieczeństwa, np. konie podkute były drewnianymi podkowami [dodajmy, że przewoziły one proch do kopalń węgla kamiennego do Dąbrowy Górniczej i Sosnowca – red]- czytamy w tekście: Iwony Rajcy, „Prochownia” na tle przemysłu ogrodzienieckiego.

Fabryka Prochu „Zawiercie” w Ogrodzieńcu z hukiem zakończyła swoją działalność w 1914 r. Dostępne źródła nie są zgodne co do przyczyn. Iwona Rajca podaje dwie hipotezy.

  1. Fabryka została wysadzona przez samych Rosjan. Miało to się stać, kiedy imperium carskie traciło wpływy, a żołnierze wracali opuszczali tereny przy Fabryce Prochu.
  2. Fabryka Prochu “Zawiercie” działała do czasu, kiedy… przypadkowo w 1914 r. została wysadzona przez wojska austriackie.

Natomiast Marta Kossakowska w tekście Ruiny Prochowni podaje, że Austriackie wojsko miało wkroczyć na tereny Ogrodzieńca na przełomie 1914 i 1915 roku. Następnie wysadziło ono najwyższy komin

Terenem zakładowym opiekował się T. Kattenbach. Robił to tak długo, jak był w stanie. Można powiedzieć, że powtarzające się kradzieże wpędziły go do grobu. Na rozprawy sądowe, które były następstwem kradzieży, jeździł rowerem. Podczas jednej z wypraw się przeziębił. Zachorował i zmarł w 1923 r.

fot. Mariola Jędruch, SPACERKIEM DO STAREJ PROCHOWNI, Straznicyczasu.pl – Ogrodzieniec – ruiny prochowni

Krzysztof A. Kluza

Powiązane artykuły

3 komentarzy

  1. Założycielem i pierwszym dyrektorem Ogrodzienieckiej Prochowni był Gustav Eduard Woldemar Edler von Rennenkampff a po jego śmierci 24. kwietnia 1910 roku, Georg Olaf von Rennenkampff. Rennenkapffowie nie byli Niemcami, lecz Estończykami, ich przodkowie w XVI wieku wyemigrowali z Niemiec do Szwecji a w połowie XVII wieku osiedlili się w Estonii. Georg Olaf von Rennenkampff nigdy nie mieszkał we Wrocławiu, ale był właścicielem hotelu w tym mieście,
    Prochownia została wysadzona, podobnie jak dworek w Podzamczu 15 lipca 1914 roku przez wycofujące się wojska Rosyjskie.

    1. Dziękujemy za informacje! Najwidoczniej strony internetowe np. gminy Ogrodzieniec oraz inne są w błędzie. Nie jest to wykluczone.
      Jeśli informacja jest potwierdzona, to prosiłbym o podanie podstawy źródłowej. Wtedy będzie można dokonać korekt w tekście.

      1. datę wysadzenia dworku na Podzamczu, gdzie od maja 1891 roku stacjonował pluton rosyjskich żandarmów który miał strzec prochowni oraz prochowni podaje w swoich pamiętnikach Vera Nikolayevna Krassan, wdowa po generale Paulu von Rennenkampff, bracie Georga von Rennenkampffa, oraz „Gazeta Kielecka” z 18 lipca 1914 r. Na początku lat 70 Vera Nikolayevna odwiedziła Ogrodzieniec i podarowała tutejszej bibliotece egzemplarz swoich pamiętników, wydanych w latach 30 w Paryżu, książka jak została w latach 90 przekazana na makulaturę to miała nawet nie porozcinane kartki. Autorka pamiętników poświęciła 2 rozdziały Ogrodzieńcowi, w latach 1907-13 spędzała tu wakacje.
        Jeszcze za kadencji A. Mikulskiego przekazałem do urzędu MiG materiały na temat Prochowni, ale nikogo to nie zainteresowało, nawet wizyta potomka rodziny Rennenkampff też nikogo w Ogrodzieńcu nie zainteresowała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button