Pocztówka z Zawiercia

Jedno zdjęcia, a sekretów całe mnóstwo. Jedna ulica, ale z wieloma nazwami na przestrzeni lat… Nietypowym bohaterem dzisiaj będzie… jedna z zawierciańskich ulic. Poznajmy sekrety ulicy Bolesława Wajzlera.

Kadry przeszłości

Zacznijmy od stwierdzenia oczywistości, jedno zdjęcie jest warte tysiąca słów! To zaledwie wycinek z dziejów Zawiercia, ale jakże barwny i bogaty w treści. Widzimy na nim życie przemieszczające się przez ulice Zawiercia, jednak czy rozpoznajmy budynki? Czy od momentu zrobienia zdjęcia wiele się zmieniły? Nazwy ulicy zmieniały się parokrotnie! Przyjrzyjmy się zdjęciu wykonanemu od strony wiaduktu kolejowego. 

Zdjęcie zostało opisane tekstem w górnym lewym rogu zdjęcia: ulica Piaski w Zawierciu. Była to prawdopodobnie pierwsza nazwa, po II wojnie światowej zmieniono jej nazwę na: ul. Henryka Kozła. W ten sposób upamiętniono śmierć młodego policjanta, do której doszło w wyniku wybuchu amunicji w wagonach przy dworcu kolejowym w Zawierciu 2 czerwca 1945 r. Amunicja była pochodzenia poniemieckiego, jej wybuch uszkodził budynek dworca i niestety spowodował straty w ludziach.

Na stronie Śląskiej Biblioteki Cyfrowej znajdziemy zdjęcie kartki pocztowej, z informacją, że została wydana w 1908 r., jej oryginał obecnie jest w posiadaniu Miejskiej Biblioteki Publicznej w Dąbrowie Górniczej. Zdjęcie zostało wykonane przez Ignacego Męcika, który jak podaje książka adresowa z 1929 r. posiadał zakład fotograficzny przy ul. 3 Maja 1A.

Ciekawostką jest, że zdjęcie zostało wykonane w dwóch kadrach: bliższym i dalszym. Damian Madejski, na platformie społecznościowej Facebook, podaje inną informację o dacie jego wykonania, wg jego danych, zdjęcie zrobiono między 1914 a 1915 rokiem.

Inna topografia, inna krajobraz, ale miasto to samo

Wracając do nazwy, przytoczmy wypowiedź Moniki Polak-Pałęgi z Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Zawiercie. Na podstawie uchwały z 8 lipca 1991 r. dokonano zmiany nazwy ulicy, z ul. Henryka Kozła na ks. Bolesława Wajzlera, pod którą jest znana do dzisiaj. Przypomnijmy o tej postaci, tym bardziej że zapisała się w historii powiatu zawierciańskiego.

Ksiądz Bolesław Wajzler urodził się w 1881 r. w Żarnowcu, był absolwentem WydziałuFilozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Seminarium Duchownego w Kielcach. Po otrzymaniu święceń kapłańskich, pracował jako katecheta w Zawierciu, był proboszczem parafii Nawiedzenia NMP w Chruszczobrodzie, a po 1917 r. wrócił do Zawiercia. Później angażował się w  działalność edukacyjną w naszym regionie, a w 1938 r. został wybrany proboszczem parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu.  

Był aktywny na wielu polach i jako lokalny patriota zapłacił za to najwyższą cenę. Z powodu swojego udziału w opisywanej na naszych łamach organizacji „Płomień, został zaaresztowany przez Niemców, przewieziony do Opola, a następnie do obozu zagłady Auschwitz, gdzie zmarł w nim 8 marca 1941 r. Zachowała się wstrząsająca relacja na temat jego przybyciu do obozu.

Na dworcu od żandarmów przejęła nas grupa SS-manów i popędziłam do obozu odległego o 2 – 3 km. Pędzono nas wieczorem środkiem drogi biegiem. Błoto miejscami po kolana. Przez całą drogę eskorta znęcała się nad nami, bijąc kolbami i szczując psami. Najwięcej znęcano się nad księdzem kanonikiem (…).

Po kilku dniach twarz księdza kanonika trudna była do rozpoznania. Cała pokryta plamami koloru granatowego, oczy podbite, uszy naderwane, z których stale sączyła się krew.

Spaliśmy z księdzem kanonikiem na sienniku, wypchanym wiórami drzewnymi (…). Pracowaliśmy razem przy kopaniu rowów, noszeniu cegieł, odnoszeniu zmarłych kolegów do krematorium. Po 2 lub 3 tygodniach ksiądz kanonik zgłosił się na izbę chorych, skąd już nie powrócił. (…) Odnieśliśmy (…) świętej pamięci księdza kanonika do krematorium (…), zginął jak kapłan, męczennik i wielki Polak patriota – czytamy na zarchiwizowanej na stronie: http://www.kolegiata-zawiercie.pl/.

Organizacje młodzieżowe, czy polityczne 

Dawna ulica księdza Bolesława Wajzlera odegrała niebagatelne znaczenie w historii miasta, to właśnie przy ówczesnej ul. Henryka Kozła znajdowała się założona w 1938 r. przez Leona Konopkę: Organizacja Młodzieżowa TUR. TUR była prężnie działającą organizacją, należało do niej ok.100 osób, skupiała głównie młodzież, a jej podstawowym celem była realizacja celów programowych (wzywali do popularnej dzisiaj proaktywności).

Stanowiła alternatywę do powszechnej filozofii wychowania. Więcej na ten temat wspomnieliśmy, opisując Czerwonych Harcerzy TUR, zapraszamy do lektury tego, jak kolorowy był niegdyś powiat zawierciański.


Stare ulice to nie tylko dawne i zapomniane budynki, to przede wszystkim historia ludzi, którzy w nich żyli lub działalności organizacji, które ówcześnie tam funkcjonowały. Warto o tym pamiętać podczas kolejnego spaceru po ulicy Ks. Bolesława Wajzlera.

Krzysztof A. Kluza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button