Metamorfoza dworku szlacheckiego w Gieble

Były sobie niegdyś miejsca popularne i malownicze. Symbole polskości i wierności tradycji. Dzisiaj dworki szlacheckie zniknęły z krajobrazu gminy Ogrodzieniec, wszystkie poza jednym. Przez lata spełniał nie tylko funkcje mieszkalne.

Budynek jest położony w centralnej części miejscowości Giebło. Stoi nad stawem w zabytkowym parku. Dodajmy, że stosunkowo niewielka wieś oznacza się długą, bo kilkusetletnią historią. Z wielu powodów zasługuje na uwagę. Kościół pw. św. Jakuba Apostoła w Gieble został zbudowany w XII w. Stanowi jedną z niewielu budowli w Polsce wzniesionych w stylu romańskim. Nie jest to jednak oczywiste. W późniejszych czasach kościół został przebudowany w rysie gotyckim.

Dworek w Gieble został zbudowany na przełomie XIX i XX w. Jest to jednopiętrowa konstrukcja zbudowana na rzucie prostokąta. Parterowy budynek jest nakryty dwuspadowym dachem pokrytym dachówką. Za materiał budulcowy posłużył kamień, dodatkowo budynek został otynkowany. Trudno jest w nim wyróżnić charakterystyczne elementy dotyczące stylu lub architektury.

Jest parterowym budynkiem o dwuspadowym dachu, krytym dachówką, z zagospodarowanym poddaszem. Przed wojną dzierżawcami dworu była rodzina Niedzielskich – czytamy w „Dworek w Gieble”, slaskie.travel.

Dworek szlachecki w Gieble w ciągu lat zmieniał swoje funkcje. Oczywiście zasadniczo był to budynek mieszkalny. Jednak nie tylko, dwór był niemal instytucją i pomagał mieszkańcom. W latach 30. XX w. umożliwiał uzyskanie niewielkiego pozarolniczego zarobku.

W dobie wielkiego kryzysu (1929) i jego następstw możliwość uzyskania dodatkowych funduszy była bezcenna. Należy jasno powiedzieć, że brak pracy przekładał się bezpośrednio na zdrowie i… ludzką zaradność. Jak mówi Bronisław Dusza, autor wydanej w 2009 r. książki „Giebło” w rozmowie z Danutą Marzec, „Gazeta Ogrodzieniecka”, nr 10.2009.

W latach głodu – 1925-1931 oraz 1940-1943 ludzie  wynajdywali dziesiątki  sposobów na przygotowanie posiłków zapewniających przeżycie. Gotowano drobno pokrajaną, rosnącą dziko w polu lebiodę, dodając do tego pokruszoną korę brzozy lub wierzby. Zaprawienie takiej zupy odrobiną  jakiejkolwiek  mąki i czasami mleka dawało po spożyciu uczucie sytości – mówi Bronisław Dusza, były naczelnik Miasta i Gminy Ogrodzieniec.

Dostępne źródła dają nam obraz ówczesnego Zawiercia. Miasta pozbawionego nadziei z bezrobotnymi wałęsającymi się po ulicach. Sytuacja była nerwowa, a zawieszenie wypłaty świadczeń dla bezrobotnych było kroplą, która przepełniła czarę goryczy. Doszło do zamieszek – pisalimiśmy o nich w tekście: Krwawy piątek w Zawierciu.

Z tego powodu nawet ciężka praca i niewielkie zarobki nie odstraszały. Zainteresowanych pracą było wielu. Było to jedyne miejsce w okolicy, gdzie można było zarobić. Co jednak działo się z dworkiem w czasach późniejszych?

Po II wojnie światowych dworek stał się własnością skarbu państwa, natomiast później stał się własnością gminy.

Z upływającym czasem stan budynku się pogarszał. Wymagał on przeprowadzenia w nim prac. Dzięki pochodzącemu z Giebła Bronisławowi Duszy przywrócono budynek dla społeczeństwa. Od tego czasu budynek pełnił różne funkcje publiczne.

Obecnie pełni funkcje publiczne, mieści się w nim m.in. centrum kulturalne Giebła, w tym filia Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej w Ogrodzieńcu – czytamy w „Dworek w Gieble”, www.peuk.fiiz.pl.

Krzysztof A. Kluza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button