158 rocznica wybuchu powstania styczniowego!

22 stycznia 1863 roku doszło do dużego zrywu niepodległościowego zwanego powstaniem styczniowym.

Przyczyn wybuchu powstania jest wiele. Najważniejszą z nich jest uparte dążenie Polaków do uzyskania pełnej autonomii. Starania te były uzasadnione i wydają się podparte słabością Rosji carskiej. Toczona w latach 1853-1856 wojna krymska pokazała słabość pod względem wyposażenia i organizacji armii carskiej. W imperium występowało złodziejstwo i panoszyła się korupcja. Ostateczny kres trwającego od stycznia 1863 roku powstania, przyniosło rozbicie oddziału powstańczego księdza Stanisława Brzóski w październiku 1864 roku. Doszło do tego w okolicach Łukowa.

Bezpośrednią i nagłą przyczyną wybuchu powstania była branka – czyli przymusowe wcielanie do carskiego wojska. Dodajmy, że w latach 1832-1862 do carskiego wojska zostało przymusowo wcielonych ok. 200 tys Polaków. Statystyka ta dotyczy wyłącznie obszarów tworzących Królestwo. Zważywszy, że prawie 89 proc. tych ludzi nigdy nie wróciło do domu po 25 latach służby, widmo kolejnej bramki wprowadzało zdenerwowanie i przyspieszyło wybuch powstania. 

W momencie wybuchu powstania wojsko rosyjskie dysponowało siłą  ponad 100 tys ludzi. W skład tej liczby wchodziło: 66 batalionów piechoty, 24 szwadrony kawalerii, 60 sotni kozaków i 176 dział. W samej Warszawie znajdowało się 22 tys. Reszta rozsiana była po całym Królewskie. Podana statystyka nie jest kompletna, nie wlicza załóg twierdz, żandarmerii, straży granicznej oraz pozostałych oddziałów pomocniczych. Dlatego w kraju, nie wliczając Warszawy, w około 140 miejscowościach znajdowały się rozmaite liczbowo i rodzajowo oddziały. Z reguły nie były to duże siły – parę kompanii piechoty lub kilka plutonów kawalerii.

W tym miejscu konieczne jest pewne wyjaśnienie. Przed powstaniem polska myśl niepodległościowa podzieliła się na dwa odmienne od siebie obozy. Wyróżniamy “Białych” i “Czerwonych”. Oba obozy chciały tego samego, dążyły do niepodległości. Niemniej droga ku niej była inna. “Biali” określani też starymi i konserwatywnym zgrupowaniem dążyli do odzyskania niepodległości drogą ewolucyjną, natomiast “Czerwoni” obstawali przy powstaniu. Car w celu unormowania sytuacji wyznaczył naczelnika rządu cywilnego Królestwa Polskiego, decyzją z 1862 roku mianował na tę funkcję hrabiego Wielopolskiego. Hrabia był zwolennikiem reform, zwłaszcza dotyczących oświaty. Przywiązywał do nich większą wagę, niż do odzyskania przez Polaków niepodległości. Jednak był wysłannikiem Rosji, dlatego mimo starań nie cieszył się szacunkiem. Zauważając zachowania powstańcze, postanowił rozbić organizację czerwonych. 

Ogłosił brankę – przymusowe wcielenie do wojska rosyjskiego. Na podstawie przygotowanej listy 12 tys osób zostało powołanych. Nie trudno się dziwić, że większość zbojkotowała polecenie. Trwała zima, dlatego ukrywanie się po lasach nie było sprawą wcale łatwą. Wtedy, 22 stycznia 1863 roku, ogłoszono wybuch powstania narodowego i walkę o niepodległość Polski, Białorusi i LItwy. Dodajmy, że siły powstańcze w momencie wybuchu powstania liczyły 20-25 tys sprzysiężonych. Była to liczba tajnej organizacji “Czerwonych” działających w Królestwie. Stan uzbrojenia był jednak kiepski. Optymistycznie liczono na pozyskanie broni od wroga. Mimo wszystko przeprowadzono mobilizację i w nocy z 22 na 23 stycznia, powstańcy w liczbie ok. 6-7 tys zaatakowali łącznie 17 garnizonów. W kolejnych dniach, 24-25 stycznia 1863 roku, dokonano kolejnych 7 napadów. Takie były początki powstania w kraju, skupmy się jednak na powiecie zawierciańskim.

Obszar ziemi zawierciańskiej miał szczególne znaczenie, gdyż w jego terytorium znajdowała się linia kolejowa. Odgrywało to dużą rolę zarówno dla powstańców, jak i Austrii i Rosji. Kolej była w stanie zapewnić szybką logistyczną pomoc i przewieźć oddziały wojskowe w inne miejsce. Dlatego też powstańcy skupili się na zakłóceniu drogi żelaznej.

Obszar powiatowy obejmował wówczas: Łazy, Porębę, Włodowice, Pilice, Żarnowiec, Szczekociny, Mrzygłód oraz mniejsze miejscowości. 

Do pierwszych walk na naszym obszarze doszło w rejonie Pilicy. Kończył się styczeń 1863 roku, gdy pod miejscową aptekę podjechali na wozie powstańcy. Było ich 5 i po odebraniu lekarstw mieli je dostarczyć dalej, do obozu w Pieskowej Skale. Jednak do Pilicy skierowany został wcześniej kozacki patrol, który widząc powstańców wdał się w walkę.

Prowadzący działania dywersyjne przy torach kolei Warszawsko-Wiedeńskiej oddział Teodora Cieszkowskiego stoczył walki z oddziałami rosyjskimi. Jak wcześniej pisaliśmy w tekście z cyklu historycznego:

Oddział dowodzony przez mjr Leo natrafił tam na założony przez Teodora Cieszkowskiego obóz powstańczy. 22 marca 1863 roku doszło do walk. Źródła nie są zgodne co do ilości ofiar. Rosyjskie mówią, że zginęło ok. 120 powstańców, kiedy polskie mówią o śmierci 9 powstańców oraz o 8 rannych żołnierzach.. W miejscu starcia powstała zbiorowa mogiła poległych. Długo znajdowała się przy torach kolejowych na linii Łazy-Zawiercie, w okolicach Kuźnicy Masłońskiej i Kazimierówki – patrz

W ramach kampanii powstania styczniowego 1863 roku do walk doszło jeszcze pod Mrzygłodem. Po walce pod Pankami oddział wspomnianego Teodora Cieszkowskiego przybył do Mrzygłodu. Była noc z 28 lutego na 1 marca 1863 roku. Wtedy został on zaatakowany przez wojsko rosyjskie, które zostało przerzucone do tych rejonów za pomocą kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Oddziały rosyjskie nie były jednak w stanie sforsować obrony powstańców. Bezskutecznie przeprowadziły dwukrotny szturm. Nie uzyskali rezultatów. Następnego ranka Teodor Cieszkowski poprowadził oddział powstańczy w kierunku Pieskowej Skały, gdzie połączył się z Langiewiczem.

Krzysztof A. Kluza

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button